Nieplanowana ciąża a ubezpieczenie – smutek nad rozlanym mlekiem?

1152928313-6.jpg

„I stało się! Zaszłam w ciążę, mimo że planowałam zrobić to w innym roku, i nie zdarzyłam się ubezpieczyć. Co robić?” – takie pytanie nadesłała do naszej redakcji Joanna z Poznania. Sprawa nie jest beznadziejna, choć pani Joannie pozostaje niewiele opcji do wyboru.

Wszystko przez karencję – to słowo wprawia w osłupienie niezaznajomionych z tematem ubezpieczeń klientów, którzy kontaktują się z agentami ubezpieczeniowymi w trakcie ciąży. Karencja jest okresem liczonym od zawarcia umowy, gdy pomimo opłacania składek nie przysługują nam świadczenia zawarte w zgodzie z ubezpieczycielem. Aby chronić się przed wyłudzeniami od nieuczciwych klientek zatajających swoją ciążę, większość towarzystw ubezpieczeniowych stosuje w umowach zapis o 9-miesięcznej karencji. Niektórzy ubezpieczyciele oferują jednak polisy na życie o 6-miesięcznej karencji. W przypadku pani Joanny to świetne wyjście, gdyż jest ona właśnie w pierwszym trymestrze. Wystarczy, że wpisze w wyszukiwarkę hasło: ubezpieczenie urodzenie dziecka karencja 6 miesięcy i znajdzie kilka opcji, z których wybierze tę najkorzystniejszą.

Czasem jednak zamiast płakać nad rozlanym mlekiem, warto przypomnieć sobie, albo nie jesteśmy objęcie ubezpieczeniem grupowym przez swego pracodawcę. Często daje się, że takie ubezpieczenie obejmuje zdarzenie, którym jest urodzenie dziecka. Coraz dużo pracodawców, aby związać ze swoją firmą szczególnie cenione pracownice, podaje im nie właśnie takie ubezpieczenie, ale korzystny pakiet socjalny, gwarantujący powrót do rzeczy po urlopie wychowawczym lub okresową możliwość funkcji w trybie home office. Zajście w wolę nie jest bowiem końcem świata, i wszelkie badania wskazują, że robiące kobiety doceniają tych panów, którzy mogą zrozumieć, że kariera zawodowa nie musi się odbywać kosztem szczęścia rodzinnego.